Ocet z chmielu-fermentacji ciąg dalszy

Burzliwa fermentacja mija dość szybko, po około dwóch tygodniach materiał roślinny opada. To moment, w którym cedzę ocet przez sito, nie martwię się o to co przelatuje, materiał roślinny zostaje na sicie, ale płyn nie jest ani trochę klarowny. Nie szkodzi, na klarowanie przyjdzie czas.

Próbuję, czy ocet jest dość kwaśny. Ten był, powiedzmy, umiarkowanie kwaśny. I gorzki, ale tak chmielowo gorzki 🙂 Dlatego dosypałam 4 łyżki cukru, wymieszałam i zabezpieczyłam papierowym ręcznikiem, ocet pracuje nadal. Nie mieszam już tak często ja poprzednio, staram się zrobić to raz dziennie, ale jeśli zapomnę, nic się nie stanie. Daje mi to możliwość obserwacji octu, lubię to, więc sobie nie odmawiam 🙂 Przy okazji napowietrzam wspierając fermentację. Mogłabym dorzucić do octu matkę octową z innego octu, na przykład jabłkowego, ale na razie tego nie robię, niech pracuje sam. Pachnie chmielem, bardzo ten zapach lubię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.