Mydło kokosowe

Jeden z pierwszych wpisów zamieszczony na blogu Mydło w domu, przenoszę bez jakichkolwiek zmian 🙂

Kokos_02

Mydło kokosowe chodziło za mną już jakiś czas, mydło, w którym zamiast wody, użyję mleczka kokosowego. No to po kolei.

  1. Kokos, jaki kupić? Pierwszy, który kupiłam, nie miał w środku wody. Nie wiedziałam, że trzeba potrząsnąć i sprawdzić, czy w środku coś chlupocze. Kokos ma też nie mieć zapachu, żadnego, trzeba sprawdzić, czy nie ma śladów pleśni. Podejrzanych nie kupujemy. Za drugim razem udało się, chlupotało jak trzeba. Nie pachniało, czyli ok. Dziękuję za wszystkie porady i kokosowe linki 🙂
  2. Robimy mleko kokosowe. Nie będę się rozpisywać, na YT jest mnóstwo filmów. Ja zacznę od momentu, gdy mamy już miąższ i wodę. Miąższ drobno kroimy, miksujemy z kokosową wodą w malakserze, dolewamy wody (500 – 750 ml, ja dolałam 750). Użyłam wody destylowanej, bo wiedziałam, że będę z tego mleka robić ług. Zmiksowałam porządnie, jakieś 5 minut, potem podgrzałam do ok. 35 st. i odstawiłam na pół godziny. Znów miksujemy, potem cedzimy. Na sitko kładziemy najlepiej ściereczką do naczyń, no chyba, że mamy bardzo gęste sito, cedzimy, wyciskamy ręcznie ile tylko się da. Mleko mrozimy w foremkach do lodu. Możemy nie mrozić, tylko mocno schłodzić. Ja część zamroziłam, część mocno schłodziłam. Do tego mydła użyłam mleka mocno schłodzonego.
  3.  Robimy mydło 🙂

Receptura:
675 g – oliwa pomace
450g – olej kokosowy
150 g – olej ryżowy
150 g – masło shea
75 g – olej rycynowy
211 g – NaOH
470 g  – bardzo mocno schłodzone (na granicy zamarzania) mleko kokosowe
85 g – glinka kaolinowa
1 g – węgiel aktywny

Mydło zimnoprocesowe.
Glinkę rozmieszałam z olejami, dużo ich było trzeba. Następnym razem sypnę ją od razu do masy.
Ług zmienił kolor na jakby pomarańczowy, czułam też zapach amoniaku, podobnie, jak przy mydle jogurtowym. To minęło, ług pojaśniał, chłodziłam go w trakcie mieszania. W zlewie zrobiłam zimną kąpiel, czyli zimna woda i jeszcze dwa wkłady z lodówki turystycznej wcześniej zamrożone.
Ług dodałam do olei, chwilę pomieszałam i miksowałam.
Po dodaniu glinki, masa szybko gęstniała, ale odłożyłam ok. 500 ml masy, resztę wyłożyłam do formy. Tempo było duże, ale jakoś to szło. Odłożoną część wymieszałam z węglem tylko łopatką, wyłożyłam na wierzch, rozprowadziłam, wyrównałam, wygładziłam  i mogłam się bawić łopatką. Nie nauczę nikogo żadnych zdobień, nie umiem, eksperymentuję. Mydło ręcznie robione jest za każdym razem inne.Nie ma potrzeby powtarzania wzorów.

Kokos_01

Nie wiem czemu, ale masa bardzo szybko i mocno się nagrzała, może za mocno izolowałam? Nie wiem. Bardzo mnie to interesuje, co jest przyczyną, izolowanie? skład masy? któryś ze składników? Nie wiem.

Kokos_06

Kroiłam po 10 godzinach. Nie stempluję swojego mydła, ale nawet gdybym chciała, nie byłoby to możliwe. Przed chwilą sprawdziłam na kawałku, pokrojenie po 24 byłoby bardzo trudne. Może to dzięki temu, że tak mocno żeluje? Jak zwykle upewniłam się, że to mydło i umyłam nim… rękawiczki. To mydło niezwykle przyjemnie się pieni, mydło delikatnie oliwkowe a piana bieluteńka 🙂

Została mi niewielka porcja mleka, ta jest zamrożona. Kolejny kokos czeka. Warto spróbować mydła kokosowego, nie wydaje się trudne (poza tym szybkim tężeniem, naprawdę szybkim), a jeśli z mlekiem nam się nie powiedzie (ale nie wiem, czemu miałoby tak być, bo to jest naprawdę łatwe), to straty nie będą wielkie, za dwa kokosy zapłaciłam 4,99. I jeszcze suszą mi się wiórki. Nie wiem, po co, bo ich nie lubię. Ale suszę. Choćby do zdjęć 🙂

Kokos_09

Jasna część jest nieco oliwkowa.Marzy mi się idealnie białe mydło, ale musiałabym mocno zredukować oliwę. Tego nie chcę.

Kokos_07

Dla kogo to mydło? Węgla jest tak mało, że o oczyszczaniu nie ma mowy. Użyte oleje, glinka i mleko kokosowe dają w efekcie mydło do cery wrażliwej, suchej lub normalnej.

Kokos_10

Zgadnijcie, ile sprzątałam. Odkurzacz nie dał rady, jak zwykle bezcenna okazała się zwykła wilgotna ścierka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.