Potasowe z maceratem z liści laurowych

Mydła potasowe, to mydła, które mają postać pasty, miękkiej, lejącej się, aż po twardą z trudem rozcierającą się między palcami. Mydło, które dzisiaj zrobiłam jest dość twardą pastą, niewygodną w użyciu pod prysznicem czy też do mycia głowy. Można to mydło przerobić na mydło w płynie, ja swoje rozpuszczam w wodzie, to trochę trwa,

Od jakiegoś czasu myję głowę tylko mydłem, na koniec płuczę wodą z octem (mniej więcej 15 ml octu na 1 litr wody), zamarzyło mi się mydło w paście do włosów. I sobie zrobiłam 🙂

Receptura:
200 g – olej kokosowy
100 g – oliwa pomace (macerat z liści laurowych)
100 g – olej winogronowy
100 g – olej rycynowy
116 g – KOH (90%)
250 g – wywar ze skrzypu
30 ml – alkohol (stężenie 40%)

Macerat z liści laurowych przed przecedzeniem
  1. Wywar ze skrzypu przygotowujemy wcześniej. Dzień lub dwa. Można użyć suszonego, można świeżego. Swój zbierałam sama. Świeży trzeba umyć, osuszyć, pokroić tak, by zmieścił się w garnku, zalać destylowaną wodą, zagotować i od momentu zagotowania gotować przynajmniej przez 30 minut na wolnym ogniu. Potem pozostawić pod przykryciem na kolejne 30 minut. Potem cedzimy, studzimy i gotowe. Wywar przechowujemy w lodówce przez kilka dni. Można też zamrozić, będzie na dłużej. Po rozmrożeniu zużywamy, nie mrozimy ponownie.
  2. Macerat z liści laurowych przygotowujemy dużo wcześniej. Zmielone w młynku do kawy liście laurowe zalewamy oliwą pomace. Każdego dnia macerat, można wymieszać bez odkręcania słoika, trzeba porządnie nim potrząsnąć. Ten macerat może długo stać, ale przez pierwsze trzy, cztery tygodnie trzeba go mieszać.
  3. Odważamy tłuszcze twarde i miękkie i umieszczamy w wolnowarze.
  4. Nastawiamy wolnowar tak, by tłuszcze twarde rozpuściły się, potem zmieniamy ustawienie temperatury na najniższy.
  5. Przygotowujemy ług. Zostawiamy na moment do pełnego rozpuszczenia i lekkiego przestygnięcia.
  6. Wlewamy ług do rozpuszczonych tłuszczów. Mieszamy łopatką, potem blendujemy aż uzyskamy coś, co konsystencją przypomina mleko. W tym momencie dodajemy alkohol (przyspiesza zmydlanie czyli łączenie KOH z kwasami tłuszczowymi), jeszcze chwilę blendujemy, przykrywamy i zostawiamy.
  7. Podchodzimy co jakiś czas i mieszamy, póki wszystko jest rzadkie, blnderem, potem łopatką.
  8. Moja masa stwardniała po pewnym czasie tak bardzo, że już nie dało się jej mieszać, grzałam ją jeszcze przez ok. 30 minut sprawdzając co jakiś czas pH, kiedy po kilku pomiarach paski pokazywały 8 pH, wyłączyłam, wystudziłam i wyłożyłam na miseczkę. Myślę, że gdybym nie dodała alkoholu, mydło byłoby mniej twarde, ale nie aż tak bardzo.

Robiłam to mydło z myślą o moich włosach (ciężkich, raczej sztywnych, co pięć tygodni nakładam na nie farbę i podcinam), przetestowałam i na razie przy tym mydle pozostanę. Włosy są miękkie, nie są ciężkie, ale nie są też lśniące jak po wyjściu od fryzjera. Myślę, że osoby z problemami skórnymi typu trądzik czy wypryski też byłyby z tego mydła zadowolone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.