Lawendowe z ultramaryną

Mydła z ultramaryną podglądam od jakiegoś czasu. Mam wątpliwości co do takiego barwienia, na pewno nie powiem o takim mydle, że jest ekologiczne, nie polecę dzieciom czy osobom ze skórnymi problemami. Ale, jeśli ktoś lubi kolory, nie widzę większych przeciwwskazań.

Receptura jest prosta, można chyba wykorzystać każdą, którą lubimy lub na którą mamy składniki, ważne, by masa mydlana nie „betonowała”, może być gęsta, ale musi dać się wymieszać. Moja masa była gęsta, trochę za gęsta, ale bardzo chciałam dodać białą glinkę. Często ją dodaję, nadaje mydłu specyficzną gładkość i twardość, kostki po pokrojeniu wyglądają jakby leżakowały przez miesiąc, oczywiście ten wygląd nie zwalnia ich z obowiązku schnięcia przez ok. 4 tygodnie.

Receptura:
350 g – oliwa pomace (macerat z lawendy)
350 g – oliwa pomace
100 g – olej ze słodkich migdałów
300 g – olej kokosowy
300 g – olej palmowy
100 g – masło she
10 ml – eteryczny olejek lawendowy
60 g – biała glinka kaolinowa
20-25 ml – gliceryna roślinna
3 ml – ultramaryna
205 g – NaOH
410 g – woda demineralizowana

  • Przygotowujemy składniki, odważamy tłuszcze, twarde nastawiamy do rozpuszczenia.
  • Odważamy wodorotlenek, wodę, robimy ług (z zachowanie wszystkich środków ostrożności), zostawiamy do przestygnięcia.
  • Do gliceryny dodajemy ultramarynę i bardzo starannie mieszamy. Nie może być grudek, bo z tego co wyczytałam u innych, grudki będą barwić. 
  • Łączymy tłuszcze, mieszamy.
  • Dodajemy ług, mieszamy łopatką.
  • Krótko blendujemy.
  • Dodajemy glinkę, blendujemy porządnie tak, by nie było grudek. Masa w tym momencie jest gotowa do wyłożenia do formy, ale oczywiście nie robimy tego.
  • Dodajemy olejek eteryczny, bardzo dokładnie mieszamy łopatką .
  • Odkładamy ok. 400 ml masy, dodajemy do niej ultramarynę, mieszamy.
  • Wykładamy do formy masę jasna na zmianę z niebieską. Co jakiś czas stukamy formą o blat tak, by wyrównać jej zawartość. Zostawiamy sobie każdej do ozdobienia wierzchu.
  • Mieszamy masę w formie. Mieszałam prętem typu „wieszak” w kierunkach góra-dół i po łukach na boki. Chciałam uzyskać esy-floresy, bałam się, że wymieszam zbyt jednolicie. Przy rzadkiej masie pewnie tak by się stało, ale przy gęstej wszystko ładnie się rozprowadziło dając delikatny wzór. Nie wiedziałam tego przed krojeniem, trochę się obawiałam efektu końcowego, ale wyszło ok.
  • Ozdabiamy wierzch. Co kto lubi i co komu w duszy gra. Wierzchem się nie popisałam, na szczęście nie jest tragicznie

Moje mydło żelowało, ług miał ok. 50 st. Oleje ponad 30. Temperatura na pewno przyspieszyła gęstnienie samej masy, zagwarantowała też szybsze zmydlenie. Kroiłam po ok. 9-10 godzinach. Mydło było twarde, na skrajnej kostce odbiłam pieczątkę, ładnie się odbiła, zatem ta twardość była odpowiednia. Kroiło się łatwo, nie tworzyły się smugi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.