Rozmarynowo-miętowe

Mydło, które szybko gęstnieje, jeszcze przed użyciem blendera, ale długo można jeszcze na nim pracować.

O rozmarynie proponuję poczytać tutaj –> klik-klik. W wielki skrócie i tylko to, co dotyczy działania zewnętrznego – rozmaryn działa przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybiczo, łagodzi objawy alergii. Większość składników rozmarynu słabo przechodzi do wody, dla mydlarzy wartościowe są maceraty olejowe.

Jeśli ktoś lubi rozmaryn, to zapach maceratu go zachwyci, jest bardzo intensywny. Swój zrobiłam w wolnowarze używając 3/4 litra oliwy pomace na ok. 3/4 litra suszu. Tak mniej więcej. Można oczywiście dać więcej oliwy. Wolnowar ustawiłam na najniższą temperaturę i zostawiłam na ok. 4 godziny. Przecedziłam następnego dnia. Wystarczy wylać wszystko na sito i pozwolić maceratowi ściekać, wyciskanie przez płótno jest bolesne i niewiele daje. Macerat z rozmarynu jest mętny, przynajmniej ten robiony w wolnowarze, i ma oliwkowy kolor. No i pachnie, pachnie, pachnie…

To moje drugie podejście do maceratu z rozmarynu i tym razem udane, bo powstało twarde mydło, ale nad kolorystyką trzeba jeszcze popracować. Na czym polega trudność? Otóż po dodaniu do tłuszczów ługu otrzymujemy gęstą masę, która wygląda jak jabłkowy mus (kolor jest naprawdę fatalny), ale jest znacznie gęstsza od musu.

I teraz trzeba to zblendować i to porządnie – do uzyskania jednolitej gładkiej masy. Trzeba wjeżdżać blenderem od góry i ciągnąć do dołu, kto miksował gęste zupki, ten ma technikę opanowaną. Przy tym miksowaniu trzeba masę obserwować i nie można wpadać w panikę, jeśli nie zblendujemy tego porządnie, masa nie zacznie się zmydlać i mydło (raczej coś co miało być mydłem) trzeba będzie przetopić lub po prostu wyrzucić.

Receptura:
375 g – oliwa pomace – macerat z rozmarynu
375 g – oliwa pomace – macerat z mięty pieprzowej
300 g – olej kokosowy
300 g – olej palmowy
150 g – masło shea
206 g – NaOH
412 g – woda demineralizowana
5 ml – eteryczny olejek rozmarynowy
5 ml – eteryczny olejek miętowy
12 g – barwnik tlenek chromu
15 g – olej ze słodkich migdałów
15 ml – biała glinka kaolinowa
2 ml – proszkowany węgiel aktywny

Sposób wykonania:

  • Odważamy wszystkie składniki. Jeśli któregoś maceratu mamy za mało, uzupełniamy czystą oliwą pomace.
  • Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia.
  • Przygotowujemy ług, zostawiamy do wystygnięcia.
  • Rozprowadzamy tlenek chromu olejem ze słodkich migdałów.
  • Mieszamy tłuszcze, dodajemy ług, mieszamy. Moja masa zgęstniała na tyle, że nie musiałam używać blendera. Dodajemy olejki eteryczne, mieszamy.
  • Rozlewamy/rozdzielamy na cztery porcje. Do pierwszej dodajemy połowę barwnika i węgiel aktywny, do drugiej 2/3 tego, co nam z barwnika zostało, do trzeciej – resztę. Moje środkowe masy zlały się w jedną, powyższe proporcje podaję, żeby każdy mógł je sobie ewentualnie dopracować. Można też zrobić trzy warstwy, wtedy masę mydlaną dzielimy na trzy części i do pierwszej dajemy np, 2/3 barwnika i węgiel aktywny, do drugiej resztę barwnika, trzecią wymieszamy z glinką, ale dopiero przed samym blendowaniem.
  • Każdą część blendujemy aż otrzymamy gładkość budyniu, masa nie może wyglądać na zwarzoną, musi być jednorodna. Sfilmowałam blendowanie ostatniej części, filmik jest na FB –> klik-klik Oczywiście kolejność jest następująca: blendujemy, wykładamy do formy, blendujemy kolejną część, wykładamy do formy…. aż do wyczerpania wszystkich porcji. Na zdjęciach wykładanie masy do formy.
  • Do ostatniej części dodajemy białą glinkę i oczywiście porządnie blendujemy. Masa wierzchnia była ciemnobeżowa, a ostatecznie zrobiła się szara z zielonkawym odcieniem. Mydło to jednak magia.
  • Kroimy po 12 – 24 godzinach.

Mydło wygląda ascetycznie, pięknie pachnie i jest twarde i gładkie. Obawiałam się efektu plasteliny a mam solidne kostki. Gdybym wybieliła masę dwutlenkiem tytanu, wierzchnia warstwa byłaby bielsza. Tak podejrzewam, ale nie wiem. Te mydła, nie ma co udawać, ładne nie są 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.