Potasowe mydło lniane

Pierwsze potasowe, jakie zrobiłam. Robiłam je z myślą o mojej Mamie, której dłonie potrzebują mydła i lekarstwa w jednym. Na opis trafiłam u Tuli (klik) i postanowiłam spróbować. Z tego, co sama wyczytałam, to mydło potasowe lniane jest bazą wielu leków. Znalazłam nawet recepturiasze, w których jest wykorzystywane. Zawiera więcej wodorotlenku potasu niż jest to potrzebne do zmydlenia tłuszczu zawartego w oleju, ja oczywiście dałam mniej.

Receptura:
300 g – olej lniany
90 g – woda
62 g – KOH

Mydło ma formę pasty, jest robione metodą na gorąco. Początek klasyczny: ług potasowy, studzenie ługu, dodajemy do oleju, mieszamy blenderem, ja mieszałam około 10 minut, a potem do kąpieli wodnej. W tej kąpieli moje mydło spędziło ponad 4 godziny. Na początku rozwarstwiało się, mieszałam intensywnie, ale w pewnym momencie to minęło, zaczęło stanowić jednorodną masę. Sprawdzałam w trakcie pH, na początku było bardzo wysokie, potem spadło, ale długo miało ponad 9.

00032

Po ok. 4 godzinach otrzymałam 400 g mydła w formie pasty. Założyłam 2% przetłuszczenie.

Dla kogo jest to mydło? Na portalu Aptekarz Polski (klik-klik) wyczytałam, że

“Olej lniany zastosowany zewnętrznie działa natłuszczająco, przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację naskórka, działa łagodnie przeciwświądowo. Ponieważ odpowiednia kompozycja kwasów tłuszczowych w oleju lnianym zapewnia odpowiednią płynność łoju skórnego paradoksalnie olej ten może być stosowany w łojotoku, trądziku i zmianach zaskórnikowych.”

Jak wiele z tego przeniesie się na mydło? Nie wiem, będę testować. Mycie rąk wypadło pomyślnie, mój mąż sobie chwali. Ja musiałam użyć kremu. Ale moja sucha skóra jest naprawdę sucha, krem mam zawsze przy sobie. Wieczorem przetestuje to mydło bardziej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.