Mydło sosnowe z wiórkami mydła szałwiowego

Mam dystans do samej siebie i do tego, co robię. Ale czasami (naprawdę rzadko) jest tak, że popatrzę na efekt mojej pracy i ten efekt bardzo mi się podoba. Tak było z tym mydłem. Masa nie była rzadka, trudno mieć rzadką masę z maceratem z sosny,  w tym przypadku z młodych szyszek. Niektóre kostki wyglądają „krajobrazowo”, spróbuję powtórzyć, a nuż uzyskam podobny efekt.

Do tego mydła starłam na tarce o grubych oczkach kostkę mydła szałwiowego opisanego tutaj –> klik-klik

Receptura:
440 – oliwa pomace (macerat sosnowy, w tym przypadku z szyszek sosny, ale może być każdy, warto macerować każdą część sosny z wyjątkiem korzeni, o korzeniach nic nie wiem)
160 – olej ryżowy
260 g – olej kokosowy
260 g – olej palmowy
80 g – olej rycynowy
165 g – NaOH
330 g – woda demineralizoawana
3 ml – tlenek chromu
olej migdałowy do rozprowadzenia tlenku chromu
5 ml olejek cedrowy
5 ml olejek sosnowy

Sposób wykonania:

  • Odważamy składniki, przygotowujemy wiórki, wysypujemy nimi spód formy.
  • Nastawiamy tłuszcze twarde do rozpuszczenia. Pilnujemy, by się nie zagrzały za bardzo, tym razem tłuszcze maja mieć temperaturę pokojową.
  • Przygotowujemy ług, studzimy tak, by miał temperaturę pokojową.
  • Tlenek chromu rozprowadzamy olejem migdałowym.
  • Łączymy tłuszcze twarde i miękkie.
  • Do tłuszczów dodajemy ług, mieszamy i bardzo krótko blendujemy.
  • To jest moment na dodanie olejków, niestety, zapomniałam.
  • Odlewamy ok. 300 ml masy.
  • Do tlenek chromu rozprowadzonego olejem migdałowym dodajemy masę tak, by uzyskać ok. 250 ml zielonej masy, energicznie mieszamy np. łyżeczką (odporną na działanie ługu!). Część tej zielonej masy (ok. 1/3) dodajemy do odlanej masy, blendujemy, wylewamy na spód formy zalewając wiórki. Nie wystarczy wylać, trzeba wyrównać, zadbać, by nie było dziur.
  • Blendujemy jasną masę do uzyskania śladu
  • Wylewamy resztę zielonej masy do jasnej punktowo.
  • Przez każdą z tych zielonych plam przejeżdżamy łopatką, ale tylko raz tak, by jak najmniej wymieszać. I wylewamy masę do formy.
  • Zdobimy wierzch lub nie, ja zdecydowałam się posypać resztą wiórków.
  • Zostawiamy, czekamy, kroimy gdy będzie już twarde.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.