Borowinowe na gorąco

bor_07

Wykorzystałam recepturę na mydło na zimno (to ta –> klik-klik) ale przeliczyłam ją tak, by użyć 1100 g tłuszczów.

Receptura:
550 g – oliwa pomace (macerat z pędów sosny)
270 g – olej kokosowy
238 g – olej palmowy
42 g – wosk
118 g – borowina
151 g – NaOH
280 g – woda demineralizowana
10 ml – eteryczny olejek sosnowy

Robimy prawie tak samo jak na zimno, ale są pewne różnice, dlatego napiszę dokładnie krok po kroku. Mydło robiłam w wolnowarze.

  1. Odważamy tłuszcze twarde i wosk i nastawiamy do rozpuszczenia w wolnowarze. To będzie trwało. Jeśli chcemy przyspieszyć, lepiej rozpuścić w garnku i przelać do wolnowaru.
  2. Wolnowar mamy cały czas włączony. Ja włączam na maksa, potem, gdy masa jest już zblendowana zmniejszam temperaturę.
  3. Odważamy pozostałe składniki.
  4. Przygotowujemy ług.
  5. Do rozpuszczonych tłuszczów twardych dodajemy olej. Olej miałam zimny i ściął mi wosk, co widać na zdjęciach.  To oczywiście żaden problem, poczekałam, aż całość się podgrzeje i wosk ponownie całkowicie się rozpuści.
  6. Do tłuszczów dodajemy borowinę i blendujemy. Nie uzyskamy jednorodnej mieszaniny, nie trzeba się tym przejmować.
  7. Wlewamy ług i blendujemy. Masa szybko gęstnieje, przykrywamy i zostawiamy. 
  8. Po jakimś czasie masa robi się rzadsza i wygląda na zwarzoną. Ale to nic, trzeba nadal podgrzewać i poczekać aż mydło przejdzie fazę żelową, to kwestia kilku, kilkunastu minut.
  9. Przy ciemnych masach trudniej zauważyć, że faza żelowa się zakończyła, ale różnica jest istotna, mydło jest rzadkie ale jednorodne. W rzeczywistości masa jest ciemna, jedno zdjęcie rozjaśniłam lampą błyskową.  
bor_06

Dodajemy olejek, porządnie mieszamy i przekładamy do formy. I gotowe. Czekamy ok. 12 godzin i kroimy. Wosk sprawia, że mydło jest twarde. 

bor_09

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.